HIT dostarczania przesyłek - historia prawdziwa

By | 20:31:00 53 comments
Tak jak obiecałam we wcześniejszym wpisie, dziś będzie HIT w dostarczaniu przesyłek. Gdyby każda firma kurierska pracowała w ten sposób. Nigdy nie musielibyście odbierać od kurierów telefonów i wyczekiwać na nich w oknie.

  
Moja siostra subskrybowała box z kosmetykami. Data dostarczeń pudełeczka padła na piątek. Rano była w szkole ale przesyłki u sąsiadów nie było, więc dzielnie czekała niemalże w oknie do wieczora na kuriera. Około 21 sprawdziła na stronie internetowej firmy dostarczającej paczki gdzie jest przesyłka. Okazało się, że paczka została dostarczona wtedy kiedy jej nie było i jest przez nią samą podpisana. Od razu poszedł mail do firmy od kosmetyków. Ta już w poniedziałek skierowała ją bezpośrednio do firmy kurierskiej w celu wyjaśnienia. Błyskawicznie po napisaniu maila zadzwonił Pan z firmy kurierskiej i powiedział, że kontaktował się z kurierem dostarczającym paczkę i kurier mówi, że dzwonił do niej i ona kazała mu zostawić paczkę pod drzwiami i zostawił. A ironia losu jest taka, że mamy bramkę na magnes i jak nie ma nikogo w domu, kurier nie ma prawa wejść na ogród i zostawić pod drzwiami paczki. Po 20 minutach na dzwonek dzwoni rozżalony kurier, wyburzył do Moni, że   "biuro go zjebało" przez nią - dokładnie tak jej powiedział. Powiedział też, że dzwonił do niej cały piątek i nie odbierała - co tez nie jest prawdą. A na koniec wyburzył, że przecież paczkę wrzucił przez ogrodzenie pod krzaki i wręczył Moni taką zawilgniętą i zmiętą paczkę. Na dobrą sprawę nie wiemy czy kurier faktycznie okazał się taką pomysłowością i wrzucił po porostu za płot paczkę. Bo uwierzcie, nigdy w życiu nie przyszło by nam się domyślać aby sprawdzić za krzakami czy może akurat tam jest paczka. Jeśli tak było naprawdę to paczka byłaby tam wtedy cały weekend. Była to paczka z kosmetykami, ale co by było gdyby był tam np telefon a w weekend by lało? 

Ale to jeszcze nie koniec. Moja siostra wczoraj odbierała od tego samego Pana przesyłkę, który gdy ją zobaczył powiedział : "o to jest ta Pani Monika, która złożyła na mnie skargę". Po czym dał jej paczkę, oburczany powiedział do widzenia i poszedł. Monia w nerwach anulowała subskrypcje pudełka i wcale się jej nie dziwie, że nie chce na gościa już co miesiąc patrzeć ani wybierać przy zakupach kurierów tej firmy.

Dodatkowo mój małżonek dziś stwierdził, że wcale się nie dziwi, że te paczki są całe poobijane jak trafiają w nasze ręce. Jechał dziś za kurierem tej samej firmy. Jechał on pod górkę i na zakrętach spokojnie 90km/h a na prostej około 140. To jest dużo jak na warunki w moich okolicach i zdecydowanie za dużo jak na samochód jakby nie było dostawczy. Wyobraźcie sobie teraz te wszystkie nasze przesyłki, które w tych ciężarówkach latają na prawo i lewo..... 

Zostawcie w komentarzach Wasze ciekawe opowieści z paczkami w roli głównej. Jestem ciekawa czy przebije coś podrobienie podpisu, wmawianie człowiekowi, że się z nim kontaktowało i paczkę pod krzakiem :)



Nowszy post Starszy post Strona główna

53 komentarze:

  1. Czyżby Fedex? Ja ostatnio miałam nieprzyjemności właśnie z tą firmą kurierską. Czekałam na paczkę prawie tydzień, po czym dzwoniąc do biura obsługi klienta dowiedziałam się, że paczka została dostarczona zaraz na drugi dzień po jej wysłaniu.. Kurier dostarczył ją pod inny adres i też wielce oburzony... Dziwię się, że kobieta, która odebrała paczkę nie zareagowała.. Chyba umie czytać i widziała, że przesyłka nie jest do niej. Najgorzej, że paczka była z góry opłacona i kwota nie była wcale mała, więc tym większe było moje zdenerwowanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff na szczęście jeszcze nigdy nie miałam takich problemów z kurierem i mam nadzieję, że nie będę mieć :) inna sytuacja z pocztą, gdy już kilka razy dostałam przesyłkę w tragicznym stanie. Niektóre koperty są tak wymięte, że przydałoby się im żelazko :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ha ha ha historia prawdziwa: ja ostatnio zastałam swoją przesyłkę pod drzwiami domu! Nie wiem kto podpisał odbiór bo nikogo w domu nie było, więc podejrzewam, że kurier sam sobie szlaczek namalował.
    A paczki no cóż... są rzucane w busach nawet przy nas, gdy szukają tej właściwej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialna historia! Z jednej strony śmieszna i aż niedorzeczna, z drugiej - współczuję. Co za typ, matko jedyna... Ja nigdy nie miałam żadej podobnej przygody, bo po prostu korzystam z paczkomatów inPost, albo poczty. :)) Co prawda, wiele razy odbierałam jakieś przesyłki kurierskie dla kogoś z rodziny, ale zawsze wszystko było ok.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stylowoikulturalnie21 kwietnia 2015 20:54

    Ciekawa historia ja swoją opisałam pod poprzednim postem :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Magdalena Musińska21 kwietnia 2015 20:57

    wow ale historia, ja mam już stałych kurierów na swojej trasie i rzadko kiedy przyjeżdża ktoś nowy. subskrybuję ShinyBox i kurier dzwoni do mnie jak mnie że zostawia tam gdzie zawsze - mamy ustaloną skrytkę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzucił paczkę przez płot, pod drzewa? Niesamowite. Jakiż szacunek dla czyjejś własności. ..Jak znam swoją naturę czajnika pewnie dostałby ode mnie niezłą reprymendę. I tak miał szczęście, że trafił na spokojną dziewczynę. Tak swoją drogą, czy u nas usługi nigdy się nie ucywilizują?

    OdpowiedzUsuń
  8. Katarzyna Molik21 kwietnia 2015 20:58

    Ja właśnie tez jednego shinyboxa dostałam tak z jednej strony zgniecionego, że aż zła byłam bo lubie jak jest coś ładne mimo, że to tylko pudełko ale chciałam je zatrzymać bo mi się podobało, i stoi taka bida bo akurat trzymam w nim kosmetyki, ale pan był bardzo miły i czekał aż mu drzwi otworze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój znajomy pracował w jednej z większych firm kurierskich i zawsze nam mówił byśmy nie zamawiali sprzętu elektronicznego przez internet, bo paczkami w magazynach przy rozładowaniu się zwyczajnie rzuca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko! Niezła historia.Kochana a kiedy będę wyniki kto otrzyma niespodziankę za najlepszą piętnastkę:)?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio w poście o haulu Balea opisywałam swoje 3 historie paczkowe :D Rozmawiałam kiedyś z kurierem i mówił, że dostają odgórnie tyle paczek, że nie da się tego dostarczyć w terminie. Generalnie lądują na L4, bo nie są w stanie tyle godzin harować, a potem się zwalniają z pracy, bo nie mogą wyrobić norm i nie dostają obiecanych premii. Taka Polska ;) Za awizowanie nikt im nie płaci, tylko za dostarczone paczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oo, hah, kurierzy to jest temat rzeka. Ja miałam akurat przyjemność pracować z miłymi Panami, ale ich opowieści o kolegach, o tym, co robią i jak dostarczają przesyłki były czasami masakryczne. Wiem też, co się dzieje z przesyłkami tam na magazynie, gdzie trafiają 'na noc'. To jest dopiero trauma. Rozwożenie to jest nic przy tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedyś miałam podobną sytuację w pracy

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm... to może historia mojej siostry. Otóż kuriera tak "oczarował" głos mojej siostry, że zapisał sobie jej numer telefonu (w celach prywatnych!). I wydzwaniał, nękał i pisał SMS-y - może i wydawało się to śmieszne, ale na dłuższą metę to stało się nieco przerażające. Gdy siostra w końcu poskarżyła się firmie kurierskiej, ta odpowiedziała, że facet już u nich nie pracuje, więc nie mogą nic z tym zrobić. :O (Swoją drogą ciekawe ile numerów innych "miłych kobitek" w ten sposób zdobył). Skończyło się na zmianie numeru telefonu...

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie bardzo irytuje to gdy kurier zostawia mi informacje że nie było mnie w domu a cały dzień czekam na paczkę nie ruszając się z niego kurier woli zostawić info w skrzynce niż wchodzić na 2-3 piętro zdarzało mi się to nie raz p za tym denerwujące jest gdy kurierzy przywożą mi często lekko naderwane paczki przesyłki. Pytanie jest takie chciał coś z niej wyciągnąć czy może naderwała się w transporcie....

    OdpowiedzUsuń
  16. Patrycja Ujazdowska21 kwietnia 2015 21:36

    Oj... Zamówiłyśmy kiedyś z siostrą dla nas i paru znajomych bilety na mecz kurierem... Zamówienie za ok 1000 zł, gdy zadzwonił kurier a nas nie było w domu zrobił awanturę przez telefon, że on nie będzie za nami jeździł do całym mieście! A gdy siostra zapytała ile mu zostało paczek, żeby np dostarczył nam jak będziemy w domu to odpowiedział że to nie jest jej sprawa! W końcu historia skończyła się podobnie, wrzucił paczkę za ogrodzenie!!!!! Wolę nawet nie myśleć co by było gdyby ktoś wszedł sobie na ogródek i tak po prostu ją zabrał... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O nie, to są okropne sytuacje.. Ja wczoraj cały dzień siedziałam w mieszkaniu, mój tato wrócił z pracy i przyniósł powiadomienie ze skrzynki, że niby nie odebrałam przesyłki, po czym poszedł za mnie na pocztę. Po pierwsze miał problem z tym, że Pani nie chciała mu wydać przesyłki (okej, to jeszcze jestem w stanie zrozumieć), ale gdy powiedział, że listonoszce czy tam kurierce nie chciało się wejść na pierwsze piętro to aż zrobiło się jej głupio. Najlepiej wrzucić kartkę, bo po co się fatygować.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja myślałam, że to ja mam przeboje w przesyłkami, ale nie... Ja pierdziele, tą historię ciężko przebić. Na miejscu Twojej siostry poinformowałabym firmę kurierską o całej sytuacji. Powinni wiedzieć jakich wykwalifikowanych mają pracowników.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdybyś widziała jak u mnie w Rzeszowie kurierzy rzucają paczkami między samochodami to byś się za głowę złapała :) Niestety filmiki w magiczny sposób usunięto, chyba się kurierom nie spodobało to nagranie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja miałam raz telefon od Pana kuriera, że przeprasza, że samochód mu się zepsuł i dostarczy przesyłkę następnego dnia. Gdy zapytałam czy jest gdzieś w okolicach miasta w którym pracuję to auto cudownie się naprawiło i paczka przyjechała za 10 minut :D
    powiedziałam mu wprost, że jak nie ma kursu do mojej miejscowości niech dzwoni to odbiorę w pracy przesyłkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. no u mnie to samo. A jeszcze palant mnie obudził domofonem zaraz po 7, na górę... nie dotarł ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. raz mi jeden kurier paczkę z ciuchami i butami z answear zostawił pod drzwiami, brama była otwarta i każdy mógł sobie te moje dobra "zajumać" ... nieźle się wtedy wkurzyłam :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Goodforyou blog21 kwietnia 2015 22:49

    Czyżby to była firma siódemka? Ja z nimi nie raz miałam problemy. Musiałam raz jechać po paczkę do bazy (dojazd prawie godzinę na miejsce). Nie muszę chyba mówić jaka byłam zachwycona...ostatnio też składałam skargę, bo koleś zaczął mi się drzeć przez telefon, że nie dostarczy paczki i ją awizuje i nie obchodzi go, że będę musiała po nią jechać. Taki był milutki, że po zjebkach dostarczył paczkę o 7 rano (przed swoją pracą) następnego dnia...tylko krzyk w niektórych sytuacjach pomoże, bo po dobroci to nie ma szans z niektórymi firmami kurierskimi;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale mnie to nie dziwi/...Sama subskrybowałam pudełko najprawdopodobniej to samo i u mnie było tak samo... kurier zostawiał paczki w administracji i miał to w nosie... jeszcze jakby dał mi znać telefonicznie, że ona tam jest czy coś to okej, a ja po prostu widziałam odbiorcę jako administratora dzwonię do niego, a on nie odbierał żadnej paczki, no to elo -.- na szczęście ten kurier po mojejskardze ogarnął i zaczał mi dawac paczkę do rąk własnych chyba, ze mu pozwolę inaczej hahaha

    OdpowiedzUsuń
  25. Skandal! Za podrobienie podpisu można iść siedzieć! I jeszcze jakieś pretensje! Ja na ogół jestem bardzo spokojną duszą, ale taka akcja by u mnie nie przeszła!

    OdpowiedzUsuń
  26. Też mam takie dziwne sytuacje.
    Na szczęście w krzakach jeszcze nie miałam :)
    Kurier podpisał za mnie paczkę i dostarczył na drugi dzień tłumacząc się, że nie zdążył :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kosmetyczna Obsesja22 kwietnia 2015 00:08

    Parokrotnie dzwoniąc do mnie kurier miał do mnie pretensję, że nie siedzę w domu kiedy on chce mi przywieź paczkę, więc wierzę że wszystko jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam kilka przypadków kiedy kurier nie przyjechał a wpisał w systemie,że nikogo nie było.

    OdpowiedzUsuń
  29. aż takich sytuacji nigdy nie miałam, mojeprzeboje to nic w porównaniu do tego co opisałaś... wow. Widzę że rzucają paczkami, bo sama dużo wysyłam, ale tak mnie jeszcze nikt nie potraktował ..

    OdpowiedzUsuń
  30. Aż takich przygód z kurierami jeszcze nie miałam. ale zdarzało sie, że np kurier dzwonił domofonem i kazał zejśc po paczkę, bo mu się nie chciało wchodzić na trzecie piętro. W tej chwili mieszkam na siódmym, ale z windą więc już tego problemu nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mi kiedyś przywieźli ławeczkę do ćwiczeń (120 kg, dwóch panów) wynieśli ją z samochodu położyli na kostce a że byłam sama w domu to tylko czekałam aż opakowanie i wszystko inne rozmaka na deszczu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej, Dziś dostałam maila że paczka którą wysłałam została skradziona i sprawa została zgłoszona na policje. (w paczce były nagrody dla pracowników, wartość około 2000zł) Żeby móc ubiegać się o odszkodowanie od siódemki muszę czekać na zakończenie śledztwa policyjnego...

    OdpowiedzUsuń
  33. ja nie miałam takiej przygody, jak ktoś zamawiam to daję list polecony wolę aby przywiózł mi paczkę listonosz którego znam :P ale ogólnie to współczuje Twojej siostrze też bym się wkurzyła ;p a paczka z kosmetykami to rzecz święta :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Weronika Woźniak22 kwietnia 2015 09:53

    mnie już wszyscy kurierzy znają i są super :) Ci młodsi zwykle się spieszą, czasem są speszeni bo ja potrafię zejść do drzwi w szlafroku, ale jest też jeden starszy pan, który zawsze zagada, śmieje się co ja tak dużo zamawiam. A ostatnio zamawiałam garderobę do przedpokoju i było w niej lustro więc poprosiłam kuriera czy mógłby mi otworzyć. Jakoś głupio mi było bo wiem jak to jest w firmach kurierskich, oni muszą się spieszyć, powiedziałam mu nawet, że przepraszam, że tak mu zawracam głowę, ale boję się o to lustro. Pan odpowiedział z uśmiechem, że nie ma problemu, otworzył paczki, sprawdził i zapytał czy mi zanieść na górę bo to ciężkie jest- także to wszystko zależy od człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tragedia... Mnie jeszcze nic takiego nie spotkało, ale zawsze się stresuję przed nadejściem przesyłki...

    OdpowiedzUsuń
  36. jeszcze takiej sytuacji nie miałam, ale jakoś nie przepadam za kurierami :/

    OdpowiedzUsuń
  37. Dziwna sytuacja. U mnie zazwyczaj kurierzy są mili i dorenczają przesyłki na czas :)
    http://rakonaopisuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Beznadziejny przypadek... Ja mam jednak szczęście do ludzi, bo też subskrybuję boxa i co miesiąc kurier dzwoni ok. 7 rano (na szczęście jestem studentką i zazwyczaj o tej porze zbieram się na uczelnię:)) Mówi o której mniej więcej będzie i albo umawiamy się jeszcze na telefon albo zostawia paczkę w zaprzyjaźnionej kwiaciarni obok mieszkania. Nie wyobrażam sobie sytuacji jaką przeżyła Twoja siostra...

    OdpowiedzUsuń
  39. Słyszałam wiele dziwnych historii na temat firm kurierskich, jednak mnie osobiście nic takiego się nie przydarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  40. kiedyś kurier do mnie dzwoni i mówi, że zostawił moją paczkę u fryzjera. A akurat to była paczka schwarkopfa i jeszcze okazało się, że otwarta [*] nawet nie zapytał czy może... Albo kiedyś miała przyjść paczka i sobie tak czekam, czekam. Nagle dostaje mejla po 3 dniach od firmy, że paczka została do nich zwrócona i czemu okłamałam ich z adresem. Pomyliłam numer telefonu to fakt, ale dałam numer do mojego taty, a oni że telefon odebrał jakiś męzczyzna i powiedział, że mnie nie zna -,- W moim mieszkaniu pdoobono jest firma, w której nie pracuję : p No cóz za dwa dni dziwnym trafem w moim mieszkaniu mieszkam ja : p

    OdpowiedzUsuń
  41. Katarzyna Smaza22 kwietnia 2015 15:12

    ;-) oooo Moja Droga akcje z Kurierami to temat rzeka ;-))) U mnie notorycznie zdarzają się mówiąc delikatnie "starcia" z tymi Panami. Zaczynając od dzwonienia o 6 rano i ustalaniu czy o godzinie 11 ktoś jest w domu. Przepraszam bardzo ale przeważnie o tej porze to ludzie jeszcze śpią. Notorycznie stanie pod drzwiami z wciśniętym na maxa dzwonkiem do chwili aż drzwi się nie otworzą. Lub nie dzwonienie w ogóle tylko wrzucenie kartki do skrzynki i cichaczem ulotnienie się w zupełnej nieświadomości, że ktoś jest jednak w domu i go widzi z okna. Mieszkam w jednym domu z rodzicami i zawsze jest ktoś kto może tą paczkę odebrać. Tymczasem notorycznie odbierałam telefony z oburzonym, podniesionym głosem dlaczego nikt nie otwiera skoro on tu czeka i ma paczkę. No tak rzucę wszystko, swoją pracę, bo Jaśnie Pan tam stoi i czeka ;-))))) A jak już rodzice dotrą do drzwi to zapomnij że usłyszysz jakieś słowo wytłumaczenia lub po prostu przepraszam. Kultura tych Panów pozostawia wiele do życzenia, a nawet jest niższa niż zero. Dlatego już od ponad roku kupuje tylko tam gdzie jest dostępna usługa paczkomatu. Problem z chamskimi kurierami skończył się. Jedyne ograniczenie to gabaryty przesyłki, ale jakoś daję radę. Niestety o Panach Kurierach mam jak najgorsze zdanie. Moje nastawienie do nich zmieniło się do nich, gdy mój prezent dla chrześnicy znalazłam w ogrodzie, całe szczęście pod dachem. Wszystko mi mówiło żeby elektroniki tak nie zamawiać, ale uparłam się. Nie jestem w stanie zrezygnować z tego typu usług całkowicie, ale mogę ograniczyć kontakt z kurierami do nie zbędznego minimum, co od tamtego czasu czynię ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  42. Kanwuje Czytam Testuję22 kwietnia 2015 19:27

    u mnie kurierzy są wyjątkowo mili :) uff. Ale za to miałam niemiłą przygodę z inpostem, niby paczka do mnie dotarła, oni się głupio tłumaczą a paczki i tak nie mam

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja ze swojej strony mogę odradzić korzystanie z usług firmy kurierskiej DHL, szczególnie przy zamówieniach zza granicy. Często robię zakupy przez internet, zarówno z polskich sklepów jak i zagranicznych, ale takich przygód i nerwów jakie zafundowała mi ta firma jeszcze nigdy nie przeżyłam. Począwszy od telefonów i żądań objaśniania co jest w paczce, później przesłania takiej informacji do nich listem razem ze skanem dowodu osobistego, poprzez cło dorównujące prawie wartości zawartości paczki aż po niemiłą niespodziankę przekonania się iż paczka była otwierana a rzeczy do niej wrzucone na powrót byle jak i pootwierane. Dla jasności w paczce były ubrania. Nie, nie żadne podejrzane specyfiki ;)
    cutetodeath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja na szczęście większych problemów z kurierami nie miałam - gorzej z moim listonoszem, który notorycznie zostawiał mi listy/większe przesyłki niejrejestrowane na płocie... Rozumiem, że przesyłka nierejestrowana, ale ciężko mu było nawet wdusić dzwonek, żeby ktokolwiek wiedział, że ktoś coś zostawił... Kiedyś dał też moją przesyłkę koledze taty, który akurat do nas przyjechał - spotkał go pod bramą i po prostu wcisnął mu kartonik....
    Na szczęście na kurierów narzekać nie mogę - już pomijam notoryczne pytania czy może zostawić gdzieś paczkę, a na odpowiedź " nie" reagują alergicznie... "A czemu, a dlaczego, ale może jednak"... Kiedyś jednemu powiedziałam, że nie ma zostawiać paczki u sąsiadów bo ich nie znam, a on "to może wejdę na działkę i zostawię pani pod krzaczkiem?" :D Na szczęście jednak tego nie robią :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja miałam taką przygodę z kurierem; mieszkam w ogrodzonym bloku, kurier nie zastał mnie w domu i powiesił awizo na bramie wjazdowej przy ruchliwej ulicy, tak, że każdy mógł je ściągnąć. Oczywiście awizo do mnie nie dotarło, drugie awizo również zostało powieszone na płocie, ale jakiś sąsiad mi je przyniósł. Okazało się, że rzekomo paczka nie została dostarczona dwukrotnie i została odesłana do magazynu oddalonego ponad 20 km od Łodzi (tutaj mieszkam). Dzwoniłam na centralę z reklamacją (jak można powiesić awizo na bramie wjazdowej?!), Pani powiedziała, że nie mogę reklamować przesyłki, bo wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, a że awizo do mnie nie dotarło to trudno. Mógł je wywiać wiatr, to się zdarza (wtf?!)

    Pan kurier nie wpadł na to, że można zadzwonić do sąsiada, żeby otworzył bramę i zostawić mi awizo w skrzynce, jak zazwyczaj to robią kulturalni/myślący ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  46. mój kurier na szczęście jest miły... ale to jest już przesada...

    OdpowiedzUsuń
  47. nie ukrywam, że mnie zatkało... ale z drugiej strony znając mój charakter - na pewno bym mu coś "ładnego" odburknęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. nieidealniezidealizowana a23 kwietnia 2015 14:31

    Mi się tylko raz zdarzyło, że miałam problem z kurierem. Przywiózł paczkę, nie wiedziałam co w niej jest, więc poprosiłam aby poczekał a ja sprawdzę czy to do mnie i tak dalej. Powiedział, że nie ma czasu, paczkę rzucił (!) na stolik i kazał podpisać, a kiedy nie podpisałam powiedział że zrobi to sam i poszedł. Kiedy otwarłam paczkę okazało się, że jest tam moje wygrane lustro, a raczej to co po nim zostało. Niestety ani firma kurierska, ani strona na której wygrałam lustro nie przyjęła moich wyjaśnień...

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie miałam takich przygód, ale strasznie mnie irytuje kiedy dzwoni do mnie kurier o 12 w południe, że jest pod blokiem i się wielce dziwi, że mnie w domu nie ma. Ja pracuję, heloł!

    OdpowiedzUsuń
  50. Moja ostatnia paczka (dodam wygrana w konkursie) wcale do mnie nie dotarła. Pan kurier o godzinie 16 wysłał mi sms, że moja paczka jest do odbioru w najbliższym punkcie odbioru, czyli jakieś... 40 km od mojego miejsca zamieszkania. Co ciekawe, punkt odbioru otwarty jest w godzinach 8-16 jedynie w dni powszednie. Dodam, że pracuję codziennie w tych samych godzinach, nierealne było odebranie tej paczki. Zadzwoniłam do kuriera - stwierdził, że dzwonił do mnie, ale nie raczyłam odebrać. Zadzwoniłam do firmy - powiedzieli, że mogę zapłacić za przesyłkę i zostanie ponownie do mnie nadana. Niestety, nie skorzystałam. Sama z usług tej firmy nie skorzystam, bo to już nie pierwszy raz taka sytuacja. Ja rozumiem, że nie można zawsze do każdego dzwonić z byle paczką, ale twierdzenie, że ktoś coś zrobił/podpisał nie jest fair.

    OdpowiedzUsuń
  51. Hit dostawczy ostatnich dni : Moja młodsza siostra postanowiłan zakupić laptop przez internet, bo w sklepie stacjonarnym typu Media Markt ten model był, ale mega droższy. Tak więc kupiła, przelala kase...no i czekamy na kuriera. Dostała sms od firmy kurierskiej w koncu, że paczka bedzie dostarczona tego i tego dnia. Nie mogła być wtedy w mieszkaniu, bo nie stety tez "czasem" pracuje od poniedziałku do piatku, więc zadzwoniła do kuriera,na podany numer telefonu, że może mieć mały poslizg, żeby zaczekał te kilk minut. I teraz najlepsze. Z ciekawości siostra sprawdziła stan paczki na stronie internetowej. Okazało się, że ma status "dostarczona" i że jest podpisana przez nią samą!!!!!! ( nie wiem kto wpadł na pomysł podpisu - kurier czy wspólokatorka - ale gratuluje głupoty)
    Kurier przyjechał sobie, zostawił paczke współlokatorce naszej, poprosił o pokwitowanie i nawet nie zapytał o jej dowód osobisty!!!! Nawet nie pytam jakim magicznym cudem podpis mojej sis znalazł się na pokwitowaniu...Szkoda,że nie zostawił tego sprzetu na wycieraczce i pojechał.
    Co najlepsze, pudełko powinno zostać otwarte przy nim, żeby profilaktycznie sprawdzic, czy wszystko gra. Nawet nie było opcji na cos takiego!
    Pierwsze co, to telefon do firmy kurierskiej i skarga, że mają niekompetentnych i nieodpowiedzialnych pracowników!!! Nigdy więcej UPS!

    OdpowiedzUsuń
  52. U mnie to jest wiecznie coś z kurierami. DHL swego czasu zatrudniał osobnika "kudłaty" jak,żem go sobie nazwała. Każdą paczkę praktycznie odbierałam po za domem ,bo mu było nie po drodze :p Ale ok ,cierpliwa byłam,wyrozumiała zimą (wszak ciężko podjechać do mnie po zaspach) ale pewnego razu zrobił mnie w kulki ,paczka nie doszła ,podobno nie odebrałam. Musiałam po nią jechać 60 km do punktu.Pojechałam,a przy okazji porozmawiałam sobie z paniami które mi ją wydawały.
    Jakieś czas później znów nadjechał kurier z tejże firmy.Patrzę ,a tam inny pan.Pytam co się stało z "naszym" kurierem a on spojrzał,uśmiechnął się i mówi :
    - ja nie wiem co mu pani zrobiła,ale zrezygnował,powiedział ze więcej pod ten adres nie przyjedzie :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za każdy komentarz :)